Święta przebiegły świetnie...
Chyba były to najlepsze święta w moim życiu... było tak rodzinnie.
W domu, święta zawsze spędzałam sama... mama zawsze pracowała.
Po kolacji Wigilijnej, przyszedł czas na prezenty...
Wszyscy się cieszyli...
- Ariana... Muszę Ci coś powiedzieć... - powiedział Harry gdy byliśmy już sami - Bo y... my musimy jechać w trasę...
*** *** *** ***
2 STYCZNIA
Wyjechali bardzo wcześnie rano, bo około godziny szóstej...
Nie odbyło się bez łez...
W końcu mam ich nie zobaczyć przez miesiąc...
Z każdym z osobna się pożegnałam.
Najgorzej było z Harrym... czułam się dziwnie... jakbym miała go już nie zobaczyć...
Wieczorem usiadłam przed telewizorem.
Akurat leciały Wiadomości. Usiadłam w fotelu i otuliłam się kocem...
"Mamy ważny komunikat. Dziś, około godziny 11, rozbił się samolot. W środku, znajdował się zespół One Direction, lecący w trasę. Młody gwiazdor, Harry Styles, zginął na miejscu, reszta... ma nikłe szanse na przeżycie..."
Szybko wyłączyłam telewizor i nie mogłam nic powiedzieć...
___________________________
Jest to PRZED OSTATNI rozdział, i daję się wam wykazać z komentarzami ;***
omgggg nie dobre zakończenie :( nie...
OdpowiedzUsuń