Odkąd jesteśmy z Harrym "parą", minęło już trochę czasu.
Dzisiaj, jest Pierwszy Grudnia.
Dokładnie 24 dni do urodzin Louisa... no i oczywiście do gwiazdki...
Według mnie, jest to najpiękniejszy czas w całym roku...
Wszędzie panuje taka rodzinna atmosfera... jest tak pięknie i spokojnie...
Wracając do tematu, koło godziny 12 w południe, WSZYSCY zebraliśmy się w salonie.
Zebraliśmy się tam, ponieważ jeszcze wczoraj, przy kolacji, padło hasło LOSOWANIE ŚWIĄTECZNE.
Polega to na tym, że każdy losuje, jedną karteczkę z imieniem, i tej osobie kupuje prezent świąteczny.
Nasze losowanie, trwało dość długo, ponieważ, Louis ciągle wylosowywał siebie, i musieliśmy losować od nowa...
Ostatecznie, dostał mi się nasz, farbowany blondasek.
Cieszę się, że to właśnie on, ponieważ ostatnio, dużo czasu z nim spędziłam, i wiem co może mu się spodobać.
Ustaliliśmy ceny i zasady,naszej "Gry", po czym po prostu się rozeszliśmy.
____________________________
Wiem, że krótki, ale nie mam już siły do tego opowiadania...
Teraz oficjalnie (bo już nie zmienię zdania.) na tym blogu rozdziałów będzie już NIE WIĘCEJ niż 5!
Ale nie bójcie się, mam już pomysł na nowego bloga, lecz zacznę go pisać kiedy skończę tego...
Kocham was i bardzo dziękuję za tak dużą oglądalność....
niedziela, 30 września 2012
piątek, 28 września 2012
21. Młody się w końcu odważył...
Sprawdziłam, co nowego u moich przyjaciół, lecz niestety, nic się nie działo.... wszystko mnie nudzi...
Nie mam co robić.
Zaczęłam myśleć o Harrym... nie wiem czemu... ale chyba zaczynam coś czuć, do tego lokowanego psychopaty.
Boje się... że on nie odwzajemni mojego uczucia...
Nie chciało mi się czekać na nich na dole, więc zostawiłam im obiad na blacie, w kuchni i poszłam do mnie do pokoju, na górę.
Położyłam głowę na moją kremową poduszkę, i przytuliłam do siebie Draco.
Nie wiem, jak długo spałam...
Obudził mnie pociągający zapach męskich perfum.
Otworzyłam oczy, i zobaczyłam koło mnie Harrego.
Chłopak słodko się do mnie uśmiechał.
- Jak długo tu jesteś? - zapytałam swoim zaspanym głosem i przetarłam oczy
- Niedługo... Ariana... Muszę Ci coś powiedzieć... bo ja Cię lubię... ale nie tak lubię, tylko tak lubię lubię... i ja... nie wiem czy Ty...
Nie zdążył dokończyć, gdyż zamknęłam mu buzię pocałunkiem.
- Taka odpowiedź Ci wystarczy? - zaśmiałam się, gdy już się od niego odchyliłam
Loczek uśmiechnął się słodko ukazując swoje dołeczki.
Chłopak ujął moją dłoń, i pociągnął mnie za rękę.
Poszliśmy na dół.
- O, czyli młody się w końcu odważył! - krzykną Louis, gdy tylko nas zobaczył
W odpowiedzi, Harry tylko spiorunował go wzrokiem...
_____________________________
Mimo, że było tylko 5 komentarzy, to dodaję, bo mi się strasznie nudzii...
Jak będzie 5+ komentarzy, to dodaję nowy rozdział... piszcie czy wam się podoba...
Myślę nad zakończeniem tego bloga...
Nie mam co robić.
Zaczęłam myśleć o Harrym... nie wiem czemu... ale chyba zaczynam coś czuć, do tego lokowanego psychopaty.
Boje się... że on nie odwzajemni mojego uczucia...
Nie chciało mi się czekać na nich na dole, więc zostawiłam im obiad na blacie, w kuchni i poszłam do mnie do pokoju, na górę.
Położyłam głowę na moją kremową poduszkę, i przytuliłam do siebie Draco.
Nie wiem, jak długo spałam...
Obudził mnie pociągający zapach męskich perfum.
Otworzyłam oczy, i zobaczyłam koło mnie Harrego.
Chłopak słodko się do mnie uśmiechał.
- Jak długo tu jesteś? - zapytałam swoim zaspanym głosem i przetarłam oczy
- Niedługo... Ariana... Muszę Ci coś powiedzieć... bo ja Cię lubię... ale nie tak lubię, tylko tak lubię lubię... i ja... nie wiem czy Ty...
Nie zdążył dokończyć, gdyż zamknęłam mu buzię pocałunkiem.
- Taka odpowiedź Ci wystarczy? - zaśmiałam się, gdy już się od niego odchyliłam
Loczek uśmiechnął się słodko ukazując swoje dołeczki.
Chłopak ujął moją dłoń, i pociągnął mnie za rękę.
Poszliśmy na dół.
- O, czyli młody się w końcu odważył! - krzykną Louis, gdy tylko nas zobaczył
W odpowiedzi, Harry tylko spiorunował go wzrokiem...
_____________________________
Mimo, że było tylko 5 komentarzy, to dodaję, bo mi się strasznie nudzii...
Jak będzie 5+ komentarzy, to dodaję nowy rozdział... piszcie czy wam się podoba...
Myślę nad zakończeniem tego bloga...
wtorek, 25 września 2012
20. Chyba będę musiała...
- Chłopcy będą późno, a ja nie chciałam zostać sama... - powiedziałam
- Spoko, przecież tu jesteśmy. - uśmiechnęła się Tess
tęskniłam za nimi... w końcu dawno się nie widziałyśmy...
Zaprowadziłam je do mojego pokoju, i usiadłyśmy na podłodze.
Przedstawiłam dziewczynom, Draco, który od razu je polubił.
Niestety... koło godziny 15, po Dziewczyny zadzwonili rodzice, że mają wracać...
I znowu, musiałam zostać sama... znacz, nie sama, bo z Draco.
Usiadłam na kanapie w salonie, i włączyłam sobie telewizje.
Strasznie mi się nudziło, więc postanowiłam, że zrobię obiad dla chłopców... nie wiem gdzie pojechali, ale jak znam życie, to jak wrócą, będą bardzo głodni... a w szczególności Niall... ale on jest zawsze głodny....
Po dwóch godzinach, gołąbki, (zrobione według przepisu mojej babci, z Polski) były gotowe.
Z powrotem, zaczęłam myśleć, nad tym, co mogę zrobić.
Popatrzyłam na zegar, wiszący na ścianie w salonie.
Była godzina 18... Miałam jeszcze dwie godziny do przyjazdu chłopaków.
Wyciągnęłam, z kieszeni telefon, i napisałam sms'a do Harrego.
"Jest możliwość, że będziecie wcześniej? "
" Nie bardzo... wytrzymasz jakoś? " - dostałam odpowiedź.
" Chyba będę musiała..."
Wzięłam mojego laptopa na kolana, i zalogowałam się na twittera...
___________________________________
Wiem, że krótki, ale nie mam weny...
Mam nadzieje, że wiecie co robić.
- Spoko, przecież tu jesteśmy. - uśmiechnęła się Tess
tęskniłam za nimi... w końcu dawno się nie widziałyśmy...
Zaprowadziłam je do mojego pokoju, i usiadłyśmy na podłodze.
Przedstawiłam dziewczynom, Draco, który od razu je polubił.
Niestety... koło godziny 15, po Dziewczyny zadzwonili rodzice, że mają wracać...
I znowu, musiałam zostać sama... znacz, nie sama, bo z Draco.
Usiadłam na kanapie w salonie, i włączyłam sobie telewizje.
Strasznie mi się nudziło, więc postanowiłam, że zrobię obiad dla chłopców... nie wiem gdzie pojechali, ale jak znam życie, to jak wrócą, będą bardzo głodni... a w szczególności Niall... ale on jest zawsze głodny....
Po dwóch godzinach, gołąbki, (zrobione według przepisu mojej babci, z Polski) były gotowe.
Z powrotem, zaczęłam myśleć, nad tym, co mogę zrobić.
Popatrzyłam na zegar, wiszący na ścianie w salonie.
Była godzina 18... Miałam jeszcze dwie godziny do przyjazdu chłopaków.
Wyciągnęłam, z kieszeni telefon, i napisałam sms'a do Harrego.
"Jest możliwość, że będziecie wcześniej? "
" Nie bardzo... wytrzymasz jakoś? " - dostałam odpowiedź.
" Chyba będę musiała..."
Wzięłam mojego laptopa na kolana, i zalogowałam się na twittera...
___________________________________
Wiem, że krótki, ale nie mam weny...
Mam nadzieje, że wiecie co robić.
poniedziałek, 24 września 2012
19. Wrócimy koło 20.
Dzisiejszy dzień spędziłam tylko z Haroldem.
Wstałam rano i ubrałam na siebie ciepłe rurki i zieloną bluzę z kapturem.
Następnie, razem z Harrym, poszliśmy do sklepu, po jedzenie.
Kupiliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i wróciliśmy do domu.
Harry poszedł na górę, a ja wpakowałam wszystkie rzeczy do lodówki.
Wzięłam Draco na ręce i powędrowałam na górę, do mojego pokoju.
Nie siedziałam, tam zbyt długo, bo po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
Przed drzwiami stał Harold.
- Ariana, my musimy iść... wrócimy koło 20, okey?
- Okey... - powiedziałam i poszłam na dół
Pożegnałam chłopaków, i usiadłam na kanapie w salonie.
Czekał mnie dziś cały dzień w samotności...
Nie chciałam go tak spędzić...
Wyjęłam z kieszeni spodni, telefon i napisałam do dziewczyn, czy mogłyby do mnie przyjść.
Około 20 minut później, były już na miejscu.
________________________________________________
Jest BARDZO krótki, ale to dla tego że wy nie komentujecie :P
Myślę nad założeniem nowego bloga... czytalibyście? Jak tak, to o kim ma być?
Liczę na komentarze -,-
Wstałam rano i ubrałam na siebie ciepłe rurki i zieloną bluzę z kapturem.
Następnie, razem z Harrym, poszliśmy do sklepu, po jedzenie.
Kupiliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i wróciliśmy do domu.
Harry poszedł na górę, a ja wpakowałam wszystkie rzeczy do lodówki.
Wzięłam Draco na ręce i powędrowałam na górę, do mojego pokoju.
Nie siedziałam, tam zbyt długo, bo po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
Przed drzwiami stał Harold.
- Ariana, my musimy iść... wrócimy koło 20, okey?
- Okey... - powiedziałam i poszłam na dół
Pożegnałam chłopaków, i usiadłam na kanapie w salonie.
Czekał mnie dziś cały dzień w samotności...
Nie chciałam go tak spędzić...
Wyjęłam z kieszeni spodni, telefon i napisałam do dziewczyn, czy mogłyby do mnie przyjść.
Około 20 minut później, były już na miejscu.
________________________________________________
Jest BARDZO krótki, ale to dla tego że wy nie komentujecie :P
Myślę nad założeniem nowego bloga... czytalibyście? Jak tak, to o kim ma być?
Liczę na komentarze -,-
niedziela, 23 września 2012
?
UWAGAAA! Zastanawiam się czy nie zawiesić tego bloga -,-
Wiecie czemu? Nie? Wogóle nie komentujeciee!!!!!!!!
Nie mam zamiaru pod każdym postem pisać o 5+ komentarzy -,-
Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział.
Wiecie czemu? Nie? Wogóle nie komentujeciee!!!!!!!!
Nie mam zamiaru pod każdym postem pisać o 5+ komentarzy -,-
Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział.
środa, 19 września 2012
18. Draco
Dość dłuższą chwilę zastanawiałam się nad imieniem.
W końcu... tak jakoś samo przyszło...
Nazwałam go Draco.
Draco jest bardzo żywiołowym psiakiem... strasznie go kocham.
Mieszka w moim pokoju... śpi sobie na moim łóżku... jest taki mały, że czasem nie może wskoczyć...
To bardzo śmiesznie wygląda.
Dziś, postanowiłam wybrać się z nim na spacer.
Na podwórku jest już bardzo dużo śniegu, więc gdyby nie to, że chłopcy odśnieżyli, to małego spod tego śniegu nie byłoby już widać.
Wstałam wcześnie rano, i zamieniłam różową piżamkę, na zielone rurki, koszulę w kratę, a na wierzch ubrałam moją, zimową, czarną kurtkę.
Na nogi ubrałam śniegowce.
O małego, nie miałam się co martwić, gdyż ma on bardzo grubą sierść.
Założyłam mu jego zieloną obróżkę, i zapięłam go w jego smycz - tego samego koloru.
Założyłam na głowę czapkę, i wyszliśmy z domu.
W Londynie, chyba nigdy nie było jeszcze tak zimno... przynajmniej odkąd pamiętam.
Jednak nie przestraszyło mnie to...
Szłam dalej... Jednak w pewnym momencie naszego spaceru, mojemu Drago, zrobiło się zimno w łapki.
Wzięłam go na ręce i powędrowałam z powrotem do domu.
Jak się okazało... nie było nas aż godzinę... chłopcy się chyba trochę martwili... ale chyba nie jestem dzieckiem, i nie muszę im mówić, że wychodzę.
Zjadłam śniadanie i nasypałam psu, karmy do miski...
___________________________________
Bardzo krótko, no ale jest.
Nowy rozdział, będzie dopiero w niedziele, lub poniedziałek, i nawet jakby było 50 komentarzy to przykro mi, ale dziś nie dodam :(
17. Przygarnij mnie
Na początku, nie mogłam nic powiedzieć, a potem przytuliłam się do każdego z osobna.
Poszliśmy razem na dół. Zrobiłam chłopakom kolację, i usiadłam przed telewizorem.
kiedy było już około godziny dwudziestej, Harry i Liam, powiedzieli, że muszą iść coś załatwić na mieście, ale nie chcieli powiedzieć o co chodzi.
Zostałam w domu sama z Louisem, Zaynem i Niallem.
Żwawym krokiem, wspięłam się po schodach, do mojego nowego pokoju, i usiadłam na moim łóżku.
Wzięłam laptopa na kolana.
Zalogowałam się na twittera, facebooka, a w tle włączyłam jakąś piosenkę.
Gdy już wszystko sprawdziłam, usiadłam na parapecie, i patrzyłam się przed siebie.
Po chwili... moje powieki, zrobiły się ciężkie, aż w końcu... zasnęłam.
Obudziłam się na moim łóżku... pomyślałam, że pewnie któryś z chłopaków mnie przeniósł.
Podniosłam się, i już miałam wyjść z pokoju, kiedy nagle coś zwróciło moją uwagę.
Koło drzwi, do mojego pokoju, stało dość duże pudło.
Zbliżyłam się do niego i je podniosłam.
To co zobaczyłam... kompletnie mnie zamurowało...
Mianowicie... był tam szczeniaczek, rasy Bernardyn.
Miał na szyi zieloną obróżkę,a do niej, przyczepiona była karteczka :
W salonie, siedzieli uśmiechnięci chłopcy.
Wiedziałam o co im chodzi...
Podeszłam do nich i mocno ich przytuliłam.
- Dziękuję... - powiedziałam i otarł;am z policzka pojedynczą łzę, wzruszenia
Nie każdy ma takich przyjaciół... nie wiem czym na nich zasłużyłam...
- Nie dziękuj. - powiedział Harreh - teraz musisz go tylko nazwać.
__________________________________________
Przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale internet mi się popsuł.
Nowy rozdział będzie raczej dzisiaj (chyba że nie będzie więcej niż 5-ciu komentarzy.)
Jutro wyjeżdżam, i wracam dopiero w niedziele, więc nie będę miała możliwości dodać nowego rozdziału...
Więc. Czekam na przynajmniej 6 komentarzy :)
Poszliśmy razem na dół. Zrobiłam chłopakom kolację, i usiadłam przed telewizorem.
kiedy było już około godziny dwudziestej, Harry i Liam, powiedzieli, że muszą iść coś załatwić na mieście, ale nie chcieli powiedzieć o co chodzi.
Zostałam w domu sama z Louisem, Zaynem i Niallem.
Żwawym krokiem, wspięłam się po schodach, do mojego nowego pokoju, i usiadłam na moim łóżku.
Wzięłam laptopa na kolana.
Zalogowałam się na twittera, facebooka, a w tle włączyłam jakąś piosenkę.
Gdy już wszystko sprawdziłam, usiadłam na parapecie, i patrzyłam się przed siebie.
Po chwili... moje powieki, zrobiły się ciężkie, aż w końcu... zasnęłam.
Obudziłam się na moim łóżku... pomyślałam, że pewnie któryś z chłopaków mnie przeniósł.
Podniosłam się, i już miałam wyjść z pokoju, kiedy nagle coś zwróciło moją uwagę.
Koło drzwi, do mojego pokoju, stało dość duże pudło.
Zbliżyłam się do niego i je podniosłam.
To co zobaczyłam... kompletnie mnie zamurowało...
Mianowicie... był tam szczeniaczek, rasy Bernardyn.
Miał na szyi zieloną obróżkę,a do niej, przyczepiona była karteczka :
"Przygarnij mnie"Wzięłam psiaka na ręce i poszłam na dół.
W salonie, siedzieli uśmiechnięci chłopcy.
Wiedziałam o co im chodzi...
Podeszłam do nich i mocno ich przytuliłam.
- Dziękuję... - powiedziałam i otarł;am z policzka pojedynczą łzę, wzruszenia
Nie każdy ma takich przyjaciół... nie wiem czym na nich zasłużyłam...
- Nie dziękuj. - powiedział Harreh - teraz musisz go tylko nazwać.
__________________________________________
Przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale internet mi się popsuł.
Nowy rozdział będzie raczej dzisiaj (chyba że nie będzie więcej niż 5-ciu komentarzy.)
Jutro wyjeżdżam, i wracam dopiero w niedziele, więc nie będę miała możliwości dodać nowego rozdziału...
Więc. Czekam na przynajmniej 6 komentarzy :)
wtorek, 18 września 2012
16. Chyba nawdychałaś się farby!
Z Harrym, nie siedziałam długo... Jakieś piętnaście minut.
Chłopcy, z góry go zawołali, że farba już wyschła...
Zrobiłam chłopakom dużo kanapek, (plus oddzielny talerz dla Nialla) po czym Harold sobie poszedł.
Z powrotem usiadłam przed oknem.
Bardzo zdziwiło mnie, to co zobaczyłam.
Mianowicie, za oknem, padał śnieg.
To się nie zgrywało... Londyn, 20 Września, Śnieg.
Nie, nie, nie... Musiałam mieć zwidy. Przecież, jeszcze rano, było ciepło... zapowiadało się na słoneczny dzień.
Musiałam to sprawdzić... ubrałam na nogi moje puchate kapcie, i wyszłam z domu.
Stałam na podwórku z szeroko otwartą buzią.
Co prawda, nie stałam tam długo, ponieważ po chwili, zrobiło mi się POTWORNIE zimno.
Szybko poszłam na górę, do mojej walizki, i zmieniłam szorty, na szare, dość znoszone dresy, a mój ulubiony top, na zieloną, puchatą bluzę.
Następnie, wyszłam na korytarz.
- Chłopcy! Śnieg! - zawołałam
Nastała chwila ciszy, a potem usłyszałam krzyk Zayna.
- Jaki śnieg kobieto! W Londynie!? I to jeszcze we Wrześniu! Chyba nawdychałaś się farby!
- Weźcie tu przyjdźcie to zobaczycie! - odpowiedziałam
Nie minęło kilka minut, a chłopcy byli już na dole.
Podeszliśmy do najbliższego okna. Chłopcy zareagowali, tak samo jak ja, na podwórku.
Uświadomiłam sobie jak głupio musiałam wyglądać.
Kiedy już skończyli, gapić się na śnieg. Harry wyszeptał mi do ucha.
- A tak w ogóle... to skończyliśmy twój pokój...
Szeroko się uśmiechnęłam, i żwawym krokiem, wspięłam się po schodach, na najwyższe piętro.
Zaniemówiłam.
Ściany, były pomalowane na Fiołkowo, a na jednej z nich był napis " Ariana... ".
Przy tej samej ścianie, znajdowała się duża, biała, drewniana szafa, a naprzeciwko niej, było łóżko. Tego samego koloru. Na środku podłogi, był biały, puchaty dywan w fioletowe i różowe kropki.
Było po prostu pięknie.
______________________________________________
Przekonałyście mnie ;D Jak zwykle ma być 5+ komentarzy....
Jak będzie, i napadnie mnie wena... to może będzie jeszcze dziś... ^^
Chłopcy, z góry go zawołali, że farba już wyschła...
Zrobiłam chłopakom dużo kanapek, (plus oddzielny talerz dla Nialla) po czym Harold sobie poszedł.
Z powrotem usiadłam przed oknem.
Bardzo zdziwiło mnie, to co zobaczyłam.
Mianowicie, za oknem, padał śnieg.
To się nie zgrywało... Londyn, 20 Września, Śnieg.
Nie, nie, nie... Musiałam mieć zwidy. Przecież, jeszcze rano, było ciepło... zapowiadało się na słoneczny dzień.
Musiałam to sprawdzić... ubrałam na nogi moje puchate kapcie, i wyszłam z domu.
Stałam na podwórku z szeroko otwartą buzią.
Co prawda, nie stałam tam długo, ponieważ po chwili, zrobiło mi się POTWORNIE zimno.
Szybko poszłam na górę, do mojej walizki, i zmieniłam szorty, na szare, dość znoszone dresy, a mój ulubiony top, na zieloną, puchatą bluzę.
Następnie, wyszłam na korytarz.
- Chłopcy! Śnieg! - zawołałam
Nastała chwila ciszy, a potem usłyszałam krzyk Zayna.
- Jaki śnieg kobieto! W Londynie!? I to jeszcze we Wrześniu! Chyba nawdychałaś się farby!
- Weźcie tu przyjdźcie to zobaczycie! - odpowiedziałam
Nie minęło kilka minut, a chłopcy byli już na dole.
Podeszliśmy do najbliższego okna. Chłopcy zareagowali, tak samo jak ja, na podwórku.
Uświadomiłam sobie jak głupio musiałam wyglądać.
Kiedy już skończyli, gapić się na śnieg. Harry wyszeptał mi do ucha.
- A tak w ogóle... to skończyliśmy twój pokój...
Szeroko się uśmiechnęłam, i żwawym krokiem, wspięłam się po schodach, na najwyższe piętro.
Zaniemówiłam.
Ściany, były pomalowane na Fiołkowo, a na jednej z nich był napis " Ariana... ".
Przy tej samej ścianie, znajdowała się duża, biała, drewniana szafa, a naprzeciwko niej, było łóżko. Tego samego koloru. Na środku podłogi, był biały, puchaty dywan w fioletowe i różowe kropki.
Było po prostu pięknie.
______________________________________________
Przekonałyście mnie ;D Jak zwykle ma być 5+ komentarzy....
Jak będzie, i napadnie mnie wena... to może będzie jeszcze dziś... ^^
15 .Kiedy.. Czujesz się kochanym...
Tak jak było mówione, od razu po śniadaniu wzięli się za remont.
Mówię wzięli, ponieważ ja zostałam oddelegowana na dół.
Mój pokój będzie na trzecim piętrze. Jest to jedyny pokój na tym piętrze, i do tej pory nikt tam nie mieszkał.
Pokój ten, wyglądał tak jakby... hmmm... jakby strych, tylko, że swoje graty trzymali w piwnicy.
Tak więc, wzięłam ze sobą, swojego zielonego laptopa, i usiadłam w salonie, na kanapie.
W tle włączyłam VIVE, a na laptopie, zalogowałam się na facebooka i twittera.
Gdy już wszystko sprawdziłam, okryłam się kołdrą, i włączyłam, jakąś tandetną, komedię romantyczną, lecącą akurat w telewizji.
Czas, niemiłosiernie mi się dłużył.
Gdy już skończyłam oglądać film, poszłam do kuchni, i zrobiłam sobie kakao, po czym wróciłam, i usiadłam, na fotelu, przed oknem, opatulona kocem.
Popijając kakao, rozmyślałam nad moim życiem...
Przecież, gdybym wtedy nie poszła do tego parku... gdybym nie zagapiła się na wyświetlacz telefonu... nigdy nie poznałabym Harrego... a jeśli nie poznałabym Harrego, nie poznałabym i reszty chłopaków... Moje życie byłoby zupełnie inne... Wiele zawdzięczam chłopakom...
Przecież... gdyby nie oni... siedziałabym teraz sama... w moim wielkim domu, i narzekałabym na życie... a teraz wiem, że jest ono niesamowite... przepiękne.
Kiedy masz kogo kochać... i co ważniejsze... czujesz się kochanym... nie myślisz o tym co złe... a myślisz o tym co dobre... bo kiedy masz w sobie miłość... nic nie jest złe! Z każdej drobnej rzeczy potrafisz, wyciągnąć coś dobrego!
A ja, bardzo kocham chłopaków.
Są dla mnie jak rodzina... przygarnęli mnie, kiedy najbardziej tego potrzebowałam... wiem, że mogę na nich liczyć...
Z moich rozmyśleń, wyrwało mnie klepanie po ramieniu.
Obróciłam głowę, i zobaczyłam, brudnego od fiołkowej farby, Harrego.
- Skończyliście? - zapytałam i uśmiechnęłam się
- Nie... Farba musi wyschnąć... więc przyszedłem... - loczek odwzajemnił uśmiech, ukazując swoje wszystkie białe ząbki, i słodkie dołeczki w policzkach
________________________________________
Macie dłuższy :D Jestem z siebie dumna :D
Następny rozdział, tak jak ostatnio, 5+ komentarzy...
Dziś nie dodam... no chyba, że będzie przynajmniej 15 komentarzy co jest chyba nie możliwe ;D
Mówię wzięli, ponieważ ja zostałam oddelegowana na dół.
Mój pokój będzie na trzecim piętrze. Jest to jedyny pokój na tym piętrze, i do tej pory nikt tam nie mieszkał.
Pokój ten, wyglądał tak jakby... hmmm... jakby strych, tylko, że swoje graty trzymali w piwnicy.
Tak więc, wzięłam ze sobą, swojego zielonego laptopa, i usiadłam w salonie, na kanapie.
W tle włączyłam VIVE, a na laptopie, zalogowałam się na facebooka i twittera.
Gdy już wszystko sprawdziłam, okryłam się kołdrą, i włączyłam, jakąś tandetną, komedię romantyczną, lecącą akurat w telewizji.
Czas, niemiłosiernie mi się dłużył.
Gdy już skończyłam oglądać film, poszłam do kuchni, i zrobiłam sobie kakao, po czym wróciłam, i usiadłam, na fotelu, przed oknem, opatulona kocem.
Popijając kakao, rozmyślałam nad moim życiem...
Przecież, gdybym wtedy nie poszła do tego parku... gdybym nie zagapiła się na wyświetlacz telefonu... nigdy nie poznałabym Harrego... a jeśli nie poznałabym Harrego, nie poznałabym i reszty chłopaków... Moje życie byłoby zupełnie inne... Wiele zawdzięczam chłopakom...
Przecież... gdyby nie oni... siedziałabym teraz sama... w moim wielkim domu, i narzekałabym na życie... a teraz wiem, że jest ono niesamowite... przepiękne.
Kiedy masz kogo kochać... i co ważniejsze... czujesz się kochanym... nie myślisz o tym co złe... a myślisz o tym co dobre... bo kiedy masz w sobie miłość... nic nie jest złe! Z każdej drobnej rzeczy potrafisz, wyciągnąć coś dobrego!
A ja, bardzo kocham chłopaków.
Są dla mnie jak rodzina... przygarnęli mnie, kiedy najbardziej tego potrzebowałam... wiem, że mogę na nich liczyć...
Z moich rozmyśleń, wyrwało mnie klepanie po ramieniu.
Obróciłam głowę, i zobaczyłam, brudnego od fiołkowej farby, Harrego.
- Skończyliście? - zapytałam i uśmiechnęłam się
- Nie... Farba musi wyschnąć... więc przyszedłem... - loczek odwzajemnił uśmiech, ukazując swoje wszystkie białe ząbki, i słodkie dołeczki w policzkach
________________________________________
Macie dłuższy :D Jestem z siebie dumna :D
Następny rozdział, tak jak ostatnio, 5+ komentarzy...
Dziś nie dodam... no chyba, że będzie przynajmniej 15 komentarzy co jest chyba nie możliwe ;D
poniedziałek, 17 września 2012
14. Po śniadaniu bierzemy się za...
Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy po moje rzeczy.
Ostatni raz weszłam do mojego pokoju, i możliwe, że ostatni raz przekręciłam zamek do drzwi wejściowych.
Następnie wróciliśmy do mojego nowego domu.
- Dziś będziesz jeszcze spała u mnie, a jutro weźmiemy się za remont. powiedział Harry uroczystym tonem
W odpowiedzi kiwnęłam głową na tak, co miało oznaczać "dobrze".
Poszliśmy na dół, gdzie siedzieli już chłopcy.
Zjedliśmy wspólnie kolację, a następnie poszliśmy z powrotem ma górę.
Przebrałam się w MOJĄ piżamę i wgramoliłam się do łóżka.
Harreh położył się na materacu obok, i włączył telewizor.
Zasnęłam w dość szybkim tempie.
Obudziłam się rano i bardzo cicho wyszłam z łóżka.
Starałam się nie obudzić Harrego, który tak słodko spał przytulając poduszkę.
Podeszłam do mojej duże walizki i wyjęłam z niej moje miętowe szorty i granatowy top z napisem "I love UK"
Poszłam do łazienki żeby się odświeżyć i przebrać w przygotowany zestaw.
Po wyjściu z łazienki, odłożyłam moją różową piżamkę do walizki i poszłam na dół, do kuchni.
Siedział tam tylko Louis.
Zrobiłam sobie miskę płatków i zajęłam miejsce koło niego.
- Jak się spało? - zapytał nieśmiało
- Dobrze... a Tobie?
- Też...
I tyle potrwała nasza rozmowa... Krótka, no nie?
Musieliśmy ją przerwać, gdyż do kuchni weszli roześmiani chłopcy.
- Po śniadaniu bierzemy się za remont. - oznajmił Harry uroczystym tonem
____________________________
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać... rozdział byłby wczoraj ale podczas pisania straciłam wzrok... dziwne, no nie?
Ale mniejsza o to... Tak jak ostatnio, 5+ komentarzy i będzie nowy rozdział ;)
Ostatni raz weszłam do mojego pokoju, i możliwe, że ostatni raz przekręciłam zamek do drzwi wejściowych.
Następnie wróciliśmy do mojego nowego domu.
- Dziś będziesz jeszcze spała u mnie, a jutro weźmiemy się za remont. powiedział Harry uroczystym tonem
W odpowiedzi kiwnęłam głową na tak, co miało oznaczać "dobrze".
Poszliśmy na dół, gdzie siedzieli już chłopcy.
Zjedliśmy wspólnie kolację, a następnie poszliśmy z powrotem ma górę.
Przebrałam się w MOJĄ piżamę i wgramoliłam się do łóżka.
Harreh położył się na materacu obok, i włączył telewizor.
Zasnęłam w dość szybkim tempie.
Obudziłam się rano i bardzo cicho wyszłam z łóżka.
Starałam się nie obudzić Harrego, który tak słodko spał przytulając poduszkę.
Podeszłam do mojej duże walizki i wyjęłam z niej moje miętowe szorty i granatowy top z napisem "I love UK"
Poszłam do łazienki żeby się odświeżyć i przebrać w przygotowany zestaw.
Po wyjściu z łazienki, odłożyłam moją różową piżamkę do walizki i poszłam na dół, do kuchni.
Siedział tam tylko Louis.
Zrobiłam sobie miskę płatków i zajęłam miejsce koło niego.
- Jak się spało? - zapytał nieśmiało
- Dobrze... a Tobie?
- Też...
I tyle potrwała nasza rozmowa... Krótka, no nie?
Musieliśmy ją przerwać, gdyż do kuchni weszli roześmiani chłopcy.
- Po śniadaniu bierzemy się za remont. - oznajmił Harry uroczystym tonem
____________________________
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać... rozdział byłby wczoraj ale podczas pisania straciłam wzrok... dziwne, no nie?
Ale mniejsza o to... Tak jak ostatnio, 5+ komentarzy i będzie nowy rozdział ;)
sobota, 15 września 2012
13. Znajdzie się miejsce dla każdego.
Nad rzeką byliśmy jeszcze około trzech godzin, a następnie wróciliśmy do domu.
Kiedy podjechaliśmy pod Simons Street 21, Harry poprosił mnie, żebym na chwilę jeszcze została.
Zgodziłam się, bo w domu i tak nie miałabym co robić.
Poszliśmy z loczkiem, do jego pokoju, na górę i włączyliśmy telewizor.
Podczas filmu, Harry zgłodniał, więc poszedł do kuchni, zrobić kanapki.
Oczywiście jak wrócił, musiałam mu wszystko opowiadać...
- Ana... - zaczął Harry, gdy film już się skończył
- Tak?
- Bo my z chłopakami o tym myśleliśmy... i... może ty... tak może byś z nami zamieszkała?
-Że co?
- No... Tak myśleliśmy... Bo chyba nie jest miło mieszkać samemu... a nasz dom jest duży... znajdzie się miejsce dla każdego... a dla ciebie już w szczególności...
Można powiedzieć, że mnie zamurowało...
- Ale ty tak na serio? - zapytałam po chwili
- Oczywiście.
- Dziękuję... - powiedziałam i mocno wtuliłam się w jego tors
- Czyli, że się zgadzasz?
- Hmmm... Tak... Ale jesteście pewni, że nie będę wam przeszkadzać?
- Na pewno... - Harry bardzo mocno mnie przytulił
________________________________
Wiem, że jest POTWORNIE krótki, ale nie łatwo wyskrobać trzy rozdziały jednego dnia ;D
Tak jak ostatnio, ma być powyżej pięciu rozdziałów. Ale tak czy tak, nowy rozdział będzie jutro.
Dziękii ;***
Kiedy podjechaliśmy pod Simons Street 21, Harry poprosił mnie, żebym na chwilę jeszcze została.
Zgodziłam się, bo w domu i tak nie miałabym co robić.
Poszliśmy z loczkiem, do jego pokoju, na górę i włączyliśmy telewizor.
Podczas filmu, Harry zgłodniał, więc poszedł do kuchni, zrobić kanapki.
Oczywiście jak wrócił, musiałam mu wszystko opowiadać...
- Ana... - zaczął Harry, gdy film już się skończył
- Tak?
- Bo my z chłopakami o tym myśleliśmy... i... może ty... tak może byś z nami zamieszkała?
-Że co?
- No... Tak myśleliśmy... Bo chyba nie jest miło mieszkać samemu... a nasz dom jest duży... znajdzie się miejsce dla każdego... a dla ciebie już w szczególności...
Można powiedzieć, że mnie zamurowało...
- Ale ty tak na serio? - zapytałam po chwili
- Oczywiście.
- Dziękuję... - powiedziałam i mocno wtuliłam się w jego tors
- Czyli, że się zgadzasz?
- Hmmm... Tak... Ale jesteście pewni, że nie będę wam przeszkadzać?
- Na pewno... - Harry bardzo mocno mnie przytulił
________________________________
Wiem, że jest POTWORNIE krótki, ale nie łatwo wyskrobać trzy rozdziały jednego dnia ;D
Tak jak ostatnio, ma być powyżej pięciu rozdziałów. Ale tak czy tak, nowy rozdział będzie jutro.
Dziękii ;***
12. Miałam ochotę ich zabić...
Trochę byłyśmy złe na chłopaków, że nam nie powiedzieli, ale może... może jednak dobrze zrobili... Może nasza przyjaźń potoczyłaby się dużo inaczej, gdyby Harry powiedział mi na początku...
Polubiłam go jako Harrego Stylesa - niezwykłego chłopaka o niezwykłym poczuciu humoru, a nie jako gwiazdę zespołu, One Direction.
Resztę ogniska, prześpiewaliśmy.
Oprócz tego, zajadaliśmy się piankami, rozmawialiśmy, śmialiśmy się...
Pokochałam chłopaków... W ich towarzystwie czułam się, jak wśród rodziny.
Około godziny, trzeciej w nocy, udaliśmy się do naszych namiotów.
Położyłam się pomiędzy Liamem, i Harrym, po czym w mgnieniu oka zasnęłam.
Rano, obudziły mnie jakieś wrzaski...
Chłopaków nie było koło mnie, więc wyszłam z namiotu.
Nagle, rzucił się na mnie Harry i Louis, po czym wrzucili mnie do rzeki.
Zaczęłam się przeraźliwie drzeć, gdyż woda była bardzo zimna.
Pośpiesznie wyszłam z wody, i zaczęłam gonić chłopaków. Miałam ochotę ich zabić.
Jednak z tego co widziałam, nie tylko ja skosztowałam porannej kąpieli.
Koło namiotu, suszyły się już, Dan, El, Tessa i Zoey.
To pewnie ich krzyki mnie obudziły...
Gdy już dość nawrzeszczałam na chłopaków, dołączyłam do dziewczyn.
Przebrałam się w strój kąpielowy i poszłam się opalać.
_______________________________
Ten jest trochę dłuższy, ale nie dużo :( Jak mówiłam nie mam weny...
A następny rozdział będzie, jak pod tym postem znajdzie się POWYŻEJ 5 komentarzy.
Kocham was miśki ;*****
Polubiłam go jako Harrego Stylesa - niezwykłego chłopaka o niezwykłym poczuciu humoru, a nie jako gwiazdę zespołu, One Direction.
Resztę ogniska, prześpiewaliśmy.
Oprócz tego, zajadaliśmy się piankami, rozmawialiśmy, śmialiśmy się...
Pokochałam chłopaków... W ich towarzystwie czułam się, jak wśród rodziny.
Około godziny, trzeciej w nocy, udaliśmy się do naszych namiotów.
Położyłam się pomiędzy Liamem, i Harrym, po czym w mgnieniu oka zasnęłam.
Rano, obudziły mnie jakieś wrzaski...
Chłopaków nie było koło mnie, więc wyszłam z namiotu.
Nagle, rzucił się na mnie Harry i Louis, po czym wrzucili mnie do rzeki.
Zaczęłam się przeraźliwie drzeć, gdyż woda była bardzo zimna.
Pośpiesznie wyszłam z wody, i zaczęłam gonić chłopaków. Miałam ochotę ich zabić.
Jednak z tego co widziałam, nie tylko ja skosztowałam porannej kąpieli.
Koło namiotu, suszyły się już, Dan, El, Tessa i Zoey.
To pewnie ich krzyki mnie obudziły...
Gdy już dość nawrzeszczałam na chłopaków, dołączyłam do dziewczyn.
Przebrałam się w strój kąpielowy i poszłam się opalać.
_______________________________
Ten jest trochę dłuższy, ale nie dużo :( Jak mówiłam nie mam weny...
A następny rozdział będzie, jak pod tym postem znajdzie się POWYŻEJ 5 komentarzy.
Kocham was miśki ;*****
11. Że co?
Tak jak było mówione, El i Dan były po godzinie 20.
Naprawdę bardzo je polubiłam.
Później, razem z dziewczynami poszłyśmy się przejść brzegiem rzeki.
Spacerowałyśmy i rozmawiałyśmy o różnych rzeczach.
Kiedy wróciłyśmy, chłopcy właśnie rozpalali ognisko.
Siedzieli w kółku, a Nialler grał na gitarze.
Po chwili zaczęli śpiewać, piosenkę "I'm Yours".
Razem z dziewczynami, stałyśmy jak wryte w ziemie.
Kiedy skończyli, usiedliśmy koło nich.
- Wow. - powiedziałam - To było... Wow.
- Świetnie śpiewacie! Macie wielki talent! - odezwała się Tess.
- Jak to... Nigdy ich nie słyszałyście? - zapytała zdziwiona Danielle
Chłopcy dziwnie na siebie popatrzyli... jakby się czegoś przestraszyli...
-Ym... Nie... - powiedziała Zoey - znamy ich dopiero dwa dni...
- Ale... One Direction... To wam nic nie mówi? - Tym razem zapytała Eleanor
- Aaa... Tych pięciu chłopaków... "Coś tam, Coś tam Beautiful", Tak? Coś słyszałam... - powiedziałam - a co z nimi nie tak?
- Bo wiecie... - zaczął Zayn - My, jesteśmy One Direction...
- Że co? - powiedziałyśmy równocześnie
_________________________
Przepraszam, że takie krótkie, ale jakoś nie mam weny.
Następny rozdział będzie dopiero jak pod tym postem będzie 5 komentarzy...
Kocham was miśki ;***
Naprawdę bardzo je polubiłam.
Później, razem z dziewczynami poszłyśmy się przejść brzegiem rzeki.
Spacerowałyśmy i rozmawiałyśmy o różnych rzeczach.
Kiedy wróciłyśmy, chłopcy właśnie rozpalali ognisko.
Siedzieli w kółku, a Nialler grał na gitarze.
Po chwili zaczęli śpiewać, piosenkę "I'm Yours".
Razem z dziewczynami, stałyśmy jak wryte w ziemie.
Kiedy skończyli, usiedliśmy koło nich.
- Wow. - powiedziałam - To było... Wow.
- Świetnie śpiewacie! Macie wielki talent! - odezwała się Tess.
- Jak to... Nigdy ich nie słyszałyście? - zapytała zdziwiona Danielle
Chłopcy dziwnie na siebie popatrzyli... jakby się czegoś przestraszyli...
-Ym... Nie... - powiedziała Zoey - znamy ich dopiero dwa dni...
- Ale... One Direction... To wam nic nie mówi? - Tym razem zapytała Eleanor
- Aaa... Tych pięciu chłopaków... "Coś tam, Coś tam Beautiful", Tak? Coś słyszałam... - powiedziałam - a co z nimi nie tak?
- Bo wiecie... - zaczął Zayn - My, jesteśmy One Direction...
- Że co? - powiedziałyśmy równocześnie
_________________________
Przepraszam, że takie krótkie, ale jakoś nie mam weny.
Następny rozdział będzie dopiero jak pod tym postem będzie 5 komentarzy...
Kocham was miśki ;***
środa, 12 września 2012
10. Niall kazał mi Cię obudzić...
Sadzę, że nie spałam zbyt długo.
Obudziła mnie Zoey.
- Co się dzieje? - zapytałam zaspanym głosem i przetarłam zmęczone oczy
- Nudzi nam się... - uśmiechnęła się moja przyjaciółka
- I tylko dlatego mnie budzicie? - spytałam oburzona
Dziewczyny pokiwały głową na "tak".
- Ehhh... to co robimy? - zapytałam
- Ana... Obudź Stylesa. - powiedział Niall nie odpowiadając na moje pytanie
- Co? Czemu ja?
-Popatrzyłam na loczka który tak słodko spał, z głową opartą o szybę.
Nie miałam ochoty go budzić...
- Bo Ciebie nie zabije. - powiedział i popatrzył na mnie błagalnie
Cicho westchnęłam... No cóż poradzę.
Pogładziłam kciukiem po jego policzku, który pod wpływem mojego dotyku, zaróżowił się.
Brunet otworzył oczy.
- Już jesteśmy? - zapytał po czym słodko się do mnie uśmiechnął
- Nia, ale Niall kazał mi Cię obudzić...
Harry popatrzył na Nialla jakby chciał go zabić wzrokiem.
- Liam! Za ile będziemy? - zapytał Zayn, budząc przy okazji Louisa
- Za jakieś pięć minut! - odpowiedział
Faktycznie, do pięciu minut byliśmy nad wodą.
Na miejscu chłopcy rozłożyli namioty.
Pierwszy namiot, zajęli Zayn, Niall i Louis.
Drugi był przeznaczony dla mnie, Harrego i Liama.
Natomiast trzeci, był dla Zoey, Tess i dla nieznanych mi jeszcze Danielle i Eleanor, które miały dojechać wieczorem.
________________________
Wow! Myślałam, że pójdzie wam gorzej ;D Ale dzięki ;*** Każdy komentarz to jeden uśmiech na mojej twarzy :) Teraz, żeby było trudniej... 4 komentarze = Nowy rozdział
Obudziła mnie Zoey.
- Co się dzieje? - zapytałam zaspanym głosem i przetarłam zmęczone oczy
- Nudzi nam się... - uśmiechnęła się moja przyjaciółka
- I tylko dlatego mnie budzicie? - spytałam oburzona
Dziewczyny pokiwały głową na "tak".
- Ehhh... to co robimy? - zapytałam
- Ana... Obudź Stylesa. - powiedział Niall nie odpowiadając na moje pytanie
- Co? Czemu ja?
-Popatrzyłam na loczka który tak słodko spał, z głową opartą o szybę.
Nie miałam ochoty go budzić...
- Bo Ciebie nie zabije. - powiedział i popatrzył na mnie błagalnie
Cicho westchnęłam... No cóż poradzę.
Pogładziłam kciukiem po jego policzku, który pod wpływem mojego dotyku, zaróżowił się.
Brunet otworzył oczy.
- Już jesteśmy? - zapytał po czym słodko się do mnie uśmiechnął
- Nia, ale Niall kazał mi Cię obudzić...
Harry popatrzył na Nialla jakby chciał go zabić wzrokiem.
- Liam! Za ile będziemy? - zapytał Zayn, budząc przy okazji Louisa
- Za jakieś pięć minut! - odpowiedział
Faktycznie, do pięciu minut byliśmy nad wodą.
Na miejscu chłopcy rozłożyli namioty.
Pierwszy namiot, zajęli Zayn, Niall i Louis.
Drugi był przeznaczony dla mnie, Harrego i Liama.
Natomiast trzeci, był dla Zoey, Tess i dla nieznanych mi jeszcze Danielle i Eleanor, które miały dojechać wieczorem.
________________________
Wow! Myślałam, że pójdzie wam gorzej ;D Ale dzięki ;*** Każdy komentarz to jeden uśmiech na mojej twarzy :) Teraz, żeby było trudniej... 4 komentarze = Nowy rozdział
9. Jedziemy nad rzekę!
Musiałam wytłumaczyć Harremu moją historię.
- Czyli... że jesteś kompletnie sama? - zapytał
- Hmmm... w sumie to nie... mam Tess i Zoey, które są przy mnie zawsze, i wiem, że mogę na nie zawsze liczyć...
- Ale... - Harry nie zdążył skończyć, gdyż do pokoju wpadł Liam
- Jedziemy nad rzekę! - krzyknął z uśmiechem
- Co? Ale dzisiaj? - zapytał Harry
- No tak... teraz... Pakujcie się i jedziemy.
- Jak to "Pakujcie się" ? To na ile my tam jedziemy? - kontynuował Harry
- Nie wiemy... raczej jutro albo pojutrze... ale to nie wiadomo... Aha, i chłopaki się pytają czy Ariana zapytałaby się czy jakieś Zoey i Tess, jadą z nami.
- Zapytam. - uśmiechnęłam się
Chłopak wyszedł z pokoju.
- Pojedziesz ze mną, do mnie do domu, po rzeczy?
- Pojadę... ale może najpierw się przebiorę...
Faktycznie. Harold był tylko w bokserkach i białej koszulce.
Kiedy był już gotowy, wsiedliśmy do auta i podjechaliśmy pod mój dom.
Gdy byłam już gotowa, pojechaliśmy po dziewczyny, a następnie z powrotem na Simons Street 21.
Przesiedliśmy się na tylne siedzenia.
Louis miał prowadzić, ale ja i Harry protestowaliśmy, gdyż nie zapomnieliśmy jeszcze jak się wczoraj spił.
Ostatecznie za kółkiem usiadł Liam.
Pod oknem siedział Harry, a ja tuż koło niego. Z drugiej strony siedziała Zoey.
Byłam zmęczona, więc położyłam głowę na kolanach Harrego i zasnęłam.
________________________
3 komentarze = Następny rozdział
- Czyli... że jesteś kompletnie sama? - zapytał
- Hmmm... w sumie to nie... mam Tess i Zoey, które są przy mnie zawsze, i wiem, że mogę na nie zawsze liczyć...
- Ale... - Harry nie zdążył skończyć, gdyż do pokoju wpadł Liam
- Jedziemy nad rzekę! - krzyknął z uśmiechem
- Co? Ale dzisiaj? - zapytał Harry
- No tak... teraz... Pakujcie się i jedziemy.
- Jak to "Pakujcie się" ? To na ile my tam jedziemy? - kontynuował Harry
- Nie wiemy... raczej jutro albo pojutrze... ale to nie wiadomo... Aha, i chłopaki się pytają czy Ariana zapytałaby się czy jakieś Zoey i Tess, jadą z nami.
- Zapytam. - uśmiechnęłam się
Chłopak wyszedł z pokoju.
- Pojedziesz ze mną, do mnie do domu, po rzeczy?
- Pojadę... ale może najpierw się przebiorę...
Faktycznie. Harold był tylko w bokserkach i białej koszulce.
Kiedy był już gotowy, wsiedliśmy do auta i podjechaliśmy pod mój dom.
Gdy byłam już gotowa, pojechaliśmy po dziewczyny, a następnie z powrotem na Simons Street 21.
Przesiedliśmy się na tylne siedzenia.
Louis miał prowadzić, ale ja i Harry protestowaliśmy, gdyż nie zapomnieliśmy jeszcze jak się wczoraj spił.
Ostatecznie za kółkiem usiadł Liam.
Pod oknem siedział Harry, a ja tuż koło niego. Z drugiej strony siedziała Zoey.
Byłam zmęczona, więc położyłam głowę na kolanach Harrego i zasnęłam.
________________________
3 komentarze = Następny rozdział
poniedziałek, 10 września 2012
8. O co Ci chodziło... ?
Poszłam do łazienki, żeby się przebrać.
Wróciłam do Harrego przeprana w moją nową "piżamę".
Harold leżał już na materacu koło łóżka.
Wpełzłam pod moją kołdrę.
- To... co robimy? - zapytałam i spojrzałam na loczka
- Hmmm... możemy coś pooglądać...
- Okey - uśmiechnęłam się
Loczek wziął pilota i włączył jakiś film.
Nie oglądałam zbyt długo gdyż po około 20 minutach, zasnęłam...
Obudziłam się o 8 rano... o dziwo, Harrego przy mnie nie było.
Przeciągnęłam się i wygramoliłam z łóżka.
Niepewnym krokiem zeszłam na dół, do kuchni.
Siedział tam tylko Harry... na szczęście...
- Cześć - uśmiechnęłam się i i usiadłam przy stole, tuż koło niego
- Hej. Jak się spało? - uśmiechnął się
- Dobrze...
- Głodna?
- Trochę...
Harry wstał z krzesła i podszedł do lodówki.
Po chwili miałam gotowe tosty.
Zjadłam je ze smakiem.
Po zjedzonym śniadaniu, poszliśmy na górę.
- Co dziś robimy? - zapytałam
- Hmmm... wiesz... w sumie to ja się nad czymś zastanawiam... O co Ci chodziło, że nikt na Ciebie nie czeka?
____________________________
Bardzo proszę o komentowanie!
Następny rozdział dodam dopiero wtedy, jak pod tym postem będą MINIMALNIE 3 komentarze...
To nie jest nic trudnego, żeby dodać komentarz NIE trzeba pisać kodu!
Wróciłam do Harrego przeprana w moją nową "piżamę".
Harold leżał już na materacu koło łóżka.
Wpełzłam pod moją kołdrę.
- To... co robimy? - zapytałam i spojrzałam na loczka
- Hmmm... możemy coś pooglądać...
- Okey - uśmiechnęłam się
Loczek wziął pilota i włączył jakiś film.
Nie oglądałam zbyt długo gdyż po około 20 minutach, zasnęłam...
Obudziłam się o 8 rano... o dziwo, Harrego przy mnie nie było.
Przeciągnęłam się i wygramoliłam z łóżka.
Niepewnym krokiem zeszłam na dół, do kuchni.
Siedział tam tylko Harry... na szczęście...
- Cześć - uśmiechnęłam się i i usiadłam przy stole, tuż koło niego
- Hej. Jak się spało? - uśmiechnął się
- Dobrze...
- Głodna?
- Trochę...
Harry wstał z krzesła i podszedł do lodówki.
Po chwili miałam gotowe tosty.
Zjadłam je ze smakiem.
Po zjedzonym śniadaniu, poszliśmy na górę.
- Co dziś robimy? - zapytałam
- Hmmm... wiesz... w sumie to ja się nad czymś zastanawiam... O co Ci chodziło, że nikt na Ciebie nie czeka?
____________________________
Bardzo proszę o komentowanie!
Następny rozdział dodam dopiero wtedy, jak pod tym postem będą MINIMALNIE 3 komentarze...
To nie jest nic trudnego, żeby dodać komentarz NIE trzeba pisać kodu!
niedziela, 9 września 2012
7. A temu co się stało?
Chwilę się zastanawiałam.
- Dziewczyny, ja zostaję, okey? - zapytałam
Obie popatrzyły na siebie znacząco.
- Dobra. - uśmiechnęła się Tess
- To ja was odprowadzę... - wtrącił się Zayn
- A ja z nim... - odezwał się też Niall, i przyjaźnie uśmiechnął
Kiedy dziewczyny, Niall i Zayn, poszli, zostaliśmy z Harrym sami.
Usadowiliśmy się na kanapie w salonie.
Harry włączył duży telewizor plazmowy wiszący na ścianie i skakał po kanałach.
Po chwili, usłyszeliśmy zgrzyt, otwierających się drzwi...
Do salonu, weszła dwójka nie znanych mi chłopaków... Jeden z nich był całkiem pijany, a drugi go podtrzymywał.
- Cześć Harry. - powiedział ten trzeźwy
- Hej... To jest Ariana... - wskazał na mnie
Wstałam i podałam mu rękę.
- A temu co się stało? - zapytał Harry i wskazał ręką na tego pijanego
- Nadmiar alkoholu nie robi na niego dobrze...
- Nie tylko na niego... - zaśmiał się mój przyjaciel - weź go na górę, Liam...
Ah... czyli to był Liam, w takim razie ten drugi to Louis.
Liam wziął Louisa na górę, a po 10 minutach wrócił do nas.
- A gdzie Zayn i Niall? - zapytał
- Poszli odprowadzić Zoey i Tess... zaraz powinni być
Właśnie w tym samym momencie, przyszli.
Było już późno, więc poszłam z Harrym na górę.
- Zapomniałam, że nie mam piżamy... - powiedziałam i usiadłam na jego łóżku
W odpowiedzi, chłopak podał mi swoją zieloną koszulkę i szare dresy.
- Już masz - uśmiechnął się błyskotliwie.
- Dziewczyny, ja zostaję, okey? - zapytałam
Obie popatrzyły na siebie znacząco.
- Dobra. - uśmiechnęła się Tess
- To ja was odprowadzę... - wtrącił się Zayn
- A ja z nim... - odezwał się też Niall, i przyjaźnie uśmiechnął
Kiedy dziewczyny, Niall i Zayn, poszli, zostaliśmy z Harrym sami.
Usadowiliśmy się na kanapie w salonie.
Harry włączył duży telewizor plazmowy wiszący na ścianie i skakał po kanałach.
Po chwili, usłyszeliśmy zgrzyt, otwierających się drzwi...
Do salonu, weszła dwójka nie znanych mi chłopaków... Jeden z nich był całkiem pijany, a drugi go podtrzymywał.
- Cześć Harry. - powiedział ten trzeźwy
- Hej... To jest Ariana... - wskazał na mnie
Wstałam i podałam mu rękę.
- A temu co się stało? - zapytał Harry i wskazał ręką na tego pijanego
- Nadmiar alkoholu nie robi na niego dobrze...
- Nie tylko na niego... - zaśmiał się mój przyjaciel - weź go na górę, Liam...
Ah... czyli to był Liam, w takim razie ten drugi to Louis.
Liam wziął Louisa na górę, a po 10 minutach wrócił do nas.
- A gdzie Zayn i Niall? - zapytał
- Poszli odprowadzić Zoey i Tess... zaraz powinni być
Właśnie w tym samym momencie, przyszli.
Było już późno, więc poszłam z Harrym na górę.
- Zapomniałam, że nie mam piżamy... - powiedziałam i usiadłam na jego łóżku
W odpowiedzi, chłopak podał mi swoją zieloną koszulkę i szare dresy.
- Już masz - uśmiechnął się błyskotliwie.
6. Mówiłaś, że nikt na Ciebie nie czeka...
Szłyśmy powoli... nie spieszyło się nam.
Rozmawiałyśmy o różnych rzeczach... najwięcej o życiu.
Nagle poczułam czyjeś dłonie na mojej twarzy.
- Tess, albo Zoey. - próbowałam zgadywać.... wiem, że to było bez sensu bo stały koło mnie...
W odpowiedzi usłyszałam śmiech i znany mi męski głos.
- Zgaduj dalej.
- Harry! - krzyknęłam i wtuliłam się w chłopaka
Znałam go dwa dni, ale bardzo go polubiłam...
Dalej, poszliśmy w czwórkę.
Przedstawiłam go dziewczynom, i myślę, że się polubili...
- A może poszlibyśmy do mnie? - zaproponował gdy już się ściemniło
- Ja mogę... w końcu nikt na mnie nie czeka... - powiedziałam pod nosem
- My chyba też... powiedziały równocześnie dziewczyny
- No to idziemy! - powiedział brunet i uśmiechnął się przyjaźnie
~~ 20 minut później w domu Harrego ~~
- Rozgośćcie się, a ja pójdę sprawdzić czy ktoś jest w domu... - powiedział i udał się w kierunku schodów
Usiadłyśmy na dużej, skórzanej kanapie.
Po chwili z góry przyszedł Harry z dwójką chłopaków.
- Dziewczyny. To jest Zayn - wskazał na mulata - a to Niall - tutaj ręka powędrowała na blondyna - Lou jest z Eleanor, a Liam z Danielle, więc poznacie ich kiedy indziej...
Chłopcy podeszli do nas i podali każdej z nas rękę.
Później, dużo rozmawialiśmy.
Kiedy się ściemniło, postanowiłyśmy już pójść.
- To my może pójdziemy... - odezwała się Tess
Chłopcy odprowadzili nas do drzwi.
Ubierałam już buty, kiedy podszedł do mnie Harry i złapał mnie za rękę.
- Mówiłaś, że nikt na Ciebie nie czeka... - wyszeptał mi do ucha - zostań na noc...
Chwile się zastanowiłam...
Rozmawiałyśmy o różnych rzeczach... najwięcej o życiu.
Nagle poczułam czyjeś dłonie na mojej twarzy.
- Tess, albo Zoey. - próbowałam zgadywać.... wiem, że to było bez sensu bo stały koło mnie...
W odpowiedzi usłyszałam śmiech i znany mi męski głos.
- Zgaduj dalej.
- Harry! - krzyknęłam i wtuliłam się w chłopaka
Znałam go dwa dni, ale bardzo go polubiłam...
Dalej, poszliśmy w czwórkę.
Przedstawiłam go dziewczynom, i myślę, że się polubili...
- A może poszlibyśmy do mnie? - zaproponował gdy już się ściemniło
- Ja mogę... w końcu nikt na mnie nie czeka... - powiedziałam pod nosem
- My chyba też... powiedziały równocześnie dziewczyny
- No to idziemy! - powiedział brunet i uśmiechnął się przyjaźnie
~~ 20 minut później w domu Harrego ~~
- Rozgośćcie się, a ja pójdę sprawdzić czy ktoś jest w domu... - powiedział i udał się w kierunku schodów
Usiadłyśmy na dużej, skórzanej kanapie.
Po chwili z góry przyszedł Harry z dwójką chłopaków.
- Dziewczyny. To jest Zayn - wskazał na mulata - a to Niall - tutaj ręka powędrowała na blondyna - Lou jest z Eleanor, a Liam z Danielle, więc poznacie ich kiedy indziej...
Chłopcy podeszli do nas i podali każdej z nas rękę.
Później, dużo rozmawialiśmy.
Kiedy się ściemniło, postanowiłyśmy już pójść.
- To my może pójdziemy... - odezwała się Tess
Chłopcy odprowadzili nas do drzwi.
Ubierałam już buty, kiedy podszedł do mnie Harry i złapał mnie za rękę.
- Mówiłaś, że nikt na Ciebie nie czeka... - wyszeptał mi do ucha - zostań na noc...
Chwile się zastanowiłam...
środa, 5 września 2012
5.Dla mnie z szynką...
Dziewczyny były u mnie o 21.30.
Usiadłyśmy na podłodze w salonie i włączyłyśmy mój ogromny telewizor plazmowy.
Kiedy dziewczyny zasnęły, wyciągnęłam z kieszeni telefon i napisałam do Harrego.
Pisaliśmy tak do około 1.30.
Potem zasnęłam.
Obudziłam się na kanapie, o godzinie 10.
Co dziwne... dziewczyn przy mnie nie było.
Przetarłam zmęczone oczy i poszłam na poszukiwanie.
Znalazłam je w kuchni.
Robiły kanapki.
- Dla mnie z szynką. - uśmiechnęłam się do nich
Dziewczyny odwzajemniły uśmiech i podały mi talerz pełen kanapek
Po zjedzonym śniadaniu postanowiłyśmy się przebrać.
Wciągnęłam na siebie kremowe rurki i fioletową koszulkę na ramiączkach.
Włosy spięłam w kucyka.
Tess miała na sobie zielone szorty i czarną bokserkę, a swoje piękne blond włosy rozpuściła.
Natomiast Zoey ubrała Granatową koszulkę i leginsy z flagą brytyjską,swoje ciemne włosy potraktowała prostownicą.
Następnie wpadłam na pomysł, żeby pójść na spacer.
Dziewczyny, chętnie się zgodziły.
O godzinie 11.30 wyszłyśmy z domu.
Usiadłyśmy na podłodze w salonie i włączyłyśmy mój ogromny telewizor plazmowy.
Kiedy dziewczyny zasnęły, wyciągnęłam z kieszeni telefon i napisałam do Harrego.
Pisaliśmy tak do około 1.30.
Potem zasnęłam.
Obudziłam się na kanapie, o godzinie 10.
Co dziwne... dziewczyn przy mnie nie było.
Przetarłam zmęczone oczy i poszłam na poszukiwanie.
Znalazłam je w kuchni.
Robiły kanapki.
- Dla mnie z szynką. - uśmiechnęłam się do nich
Dziewczyny odwzajemniły uśmiech i podały mi talerz pełen kanapek
Po zjedzonym śniadaniu postanowiłyśmy się przebrać.
Wciągnęłam na siebie kremowe rurki i fioletową koszulkę na ramiączkach.
Włosy spięłam w kucyka.
Tess miała na sobie zielone szorty i czarną bokserkę, a swoje piękne blond włosy rozpuściła.
Natomiast Zoey ubrała Granatową koszulkę i leginsy z flagą brytyjską,swoje ciemne włosy potraktowała prostownicą.
Następnie wpadłam na pomysł, żeby pójść na spacer.
Dziewczyny, chętnie się zgodziły.
O godzinie 11.30 wyszłyśmy z domu.
wtorek, 4 września 2012
4.Całuję...
Drzwi otworzył nam przystojny mulat...
- W czym mogę pomóc? - zapytał i przyjaźnie się uśmiechnął
- My do Harrego... - powiedziałam
- Przykro mi... przed chwilą wyszedł w ważnej sprawie... Ale zostawił wiadomość dla niejakiej Ariany Moon...
- To ja. - uśmiechnęłam się przyjaźnie
Chłopak poszedł do domu i po chwili wrócił z kopertą.
Pożegnałyśmy się z nim i poszłyśmy do domu.
Dziewczyny oczywiście strasznie marudziły, że taaak się stroiły, a go nie było, ale nie potrwało to długo.
Poszłam do mojego pustego domu.
Żwawym krokiem wspięłam się po schodach i usadowiłam się na moim łóżku.
Delikatnie otworzyłam list, żeby nie potargać koperty.
"Ariana.
Hej... Tu Harry.. ale pewnie to już wiesz =D
Piszę do cb, ponieważ chcę Cię przeprosić, ale nie możemy się dziś spotkać.
Mam... bardzo ważną rzecz do zrobienia...
Mam nadzieję, że się nie gniewasz.
Obiecuję, że Ci to wynagrodzę.
Całuję...
Harold =D
P.S. Daje mój numer... napisz czasem... "
Pod spodem napisany był równiutka napisany ciąg cyferek.
Wpisałam do telefonu jako "Loczeek"
Następnie wykręciłam numer do Tess.
- Halo? - zapytała
- Hej... mogłabyś z Zoey u mnie spać?
- Hm... rodziców nie ma w domu, więc tak... tylko zadzwonię do Zoey...
- Okey, skarbie, paa...
- No pa.
O godzinie 21.30 obie dziewczyny były u mnie w domu.
- To ja. - uśmiechnęłam się przyjaźnie
Chłopak poszedł do domu i po chwili wrócił z kopertą.
Pożegnałyśmy się z nim i poszłyśmy do domu.
Dziewczyny oczywiście strasznie marudziły, że taaak się stroiły, a go nie było, ale nie potrwało to długo.
Poszłam do mojego pustego domu.
Żwawym krokiem wspięłam się po schodach i usadowiłam się na moim łóżku.
Delikatnie otworzyłam list, żeby nie potargać koperty.
"Ariana.
Hej... Tu Harry.. ale pewnie to już wiesz =D
Piszę do cb, ponieważ chcę Cię przeprosić, ale nie możemy się dziś spotkać.
Mam... bardzo ważną rzecz do zrobienia...
Mam nadzieję, że się nie gniewasz.
Obiecuję, że Ci to wynagrodzę.
Całuję...
Harold =D
P.S. Daje mój numer... napisz czasem... "
Pod spodem napisany był równiutka napisany ciąg cyferek.
Wpisałam do telefonu jako "Loczeek"
Następnie wykręciłam numer do Tess.
- Halo? - zapytała
- Hej... mogłabyś z Zoey u mnie spać?
- Hm... rodziców nie ma w domu, więc tak... tylko zadzwonię do Zoey...
- Okey, skarbie, paa...
- No pa.
O godzinie 21.30 obie dziewczyny były u mnie w domu.
poniedziałek, 3 września 2012
3. Kto to był.
Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdyż zanim się obejrzałam, leżałam pod jakimś chłopakiem.
Chwilę leżeliśmy zszokowani.
- Bardzo przepraszam - powiedział i wstał ze mnie
Wyciągnął w moją stroną dłoń, a ja posłusznie ją chwyciłam.
- Mam na imię Harry. - uśmiechnął się
- Ariana - odwzajemniłam uśmiech
Potem jeszcze chwilę gadaliśmy.
Aż do czasu, kiedy Harremu zadzwonił telefon.
Niestety, musieliśmy się pożegnać.
Kiedy loczek poszedł, podbiegły do mnie Zoey i Tessa.
- Kto to był, i o czym gadaliście? - zapytała Tess
- A więc... to był Harry ma 19 lat... I zaprosił nas dzisiaj do siebie...
- Jak to nas!? - zapytała Zoey
- No nas... - uśmiechnęłam się - i pójdziemy...
Chwilę musiałam je przekonywać, ale nie trwało to długo.
Szybko pobiegłyśmy do swoich domów, żeby się przebrać, a o 19 umówiłyśmy się pod domem Tesi.
Ubrałam na siebie zielone rurki, żółtą bokserkę, a włosy spięłam w niedbałego koka.
Jak było umówione, o 19 byłyśmy u Teski.
Tess ubrała czerwoną mini, jej ulubioną białą koszulkę z koniczynką, a swoje lśniące włosy zostawiła rozpuszczone.
Natomiast Zoey, miała na sobie czarne leginsy, i fioletową tunikę. Włosy jak zwykle spięte w idealnego koka.
Wyruszyliśmy z pod domu Tessy.
Około godziny 19.30 stałyśmy na ulicy Simons Street 21.
Jego "domem" okazała się, być ogromnej wielkości willa.
Zadzwoniłyśmy na dzwonku.
Czekałyśmy około 5 minut.
W końcu, drzwi otworzył nam przystojny mulat...
Chwilę leżeliśmy zszokowani.
- Bardzo przepraszam - powiedział i wstał ze mnie
Wyciągnął w moją stroną dłoń, a ja posłusznie ją chwyciłam.
- Mam na imię Harry. - uśmiechnął się
- Ariana - odwzajemniłam uśmiech
Potem jeszcze chwilę gadaliśmy.
Aż do czasu, kiedy Harremu zadzwonił telefon.
Niestety, musieliśmy się pożegnać.
Kiedy loczek poszedł, podbiegły do mnie Zoey i Tessa.
- Kto to był, i o czym gadaliście? - zapytała Tess
- A więc... to był Harry ma 19 lat... I zaprosił nas dzisiaj do siebie...
- Jak to nas!? - zapytała Zoey
- No nas... - uśmiechnęłam się - i pójdziemy...
Chwilę musiałam je przekonywać, ale nie trwało to długo.
Szybko pobiegłyśmy do swoich domów, żeby się przebrać, a o 19 umówiłyśmy się pod domem Tesi.
Ubrałam na siebie zielone rurki, żółtą bokserkę, a włosy spięłam w niedbałego koka.
Jak było umówione, o 19 byłyśmy u Teski.
Tess ubrała czerwoną mini, jej ulubioną białą koszulkę z koniczynką, a swoje lśniące włosy zostawiła rozpuszczone.
Natomiast Zoey, miała na sobie czarne leginsy, i fioletową tunikę. Włosy jak zwykle spięte w idealnego koka.
Wyruszyliśmy z pod domu Tessy.
Około godziny 19.30 stałyśmy na ulicy Simons Street 21.
Jego "domem" okazała się, być ogromnej wielkości willa.
Zadzwoniłyśmy na dzwonku.
Czekałyśmy około 5 minut.
W końcu, drzwi otworzył nam przystojny mulat...
niedziela, 2 września 2012
2. Uważaj!
- Co się stało? Czemu płaczesz? - Spytała Tess
W odpowiedzi podałam jej list od mojej mamy.
- Nie wierzę... - powiedziała krótko Zoey
- Ja też. - otarłam łzę z policzka
- I co masz zamiar zrobić? - zapytała Tessa - Możesz zamieszkać u mnie...
- Nie dzięki... - odpowiedziałam - poradzę sobie... A teraz chodźmy na ten spacer...
Spięłam moje kasztanowe włosy w kucyk i wyszłyśmy z domu.
Najpierw szłyśmy w milczeniu.
- A tak w ogóle... to gdzie my idziemy? - zapytała Zoey po czym przeczesała ręką swoje ciemne włosy
- Przed siebie... - uśmiechnęłam się do niej
Zatrzymałyśmy się w parku i usiadłyśmy na naszej ulubionej ławce, pod "naszym" drzewem.
Zoey wyjęła z plecaka swoją lustrzankę i zaczęła nam robić zdjęcia.
Po chwili Tess się na nią zdenerwowała i wyrwała aparat z jej rąk.
- Ej! - krzyknęła oburzona Zoey
W odpowiedzi Tesia tylko wystawiła jej język i włożyła aparat do plecaka Zoey.
Mimo wszystko, kocham te dwie wariatki.
Poszłam wyrzucić papierek po gumie do żucia.
Kiedy wracałam, dostałam sms'a.
Zapatrzyłam się na mojego iPhona...
- Ariana Uważaj! - usłyszałam krzyk Zoey
W odpowiedzi podałam jej list od mojej mamy.
- Nie wierzę... - powiedziała krótko Zoey
- Ja też. - otarłam łzę z policzka
- I co masz zamiar zrobić? - zapytała Tessa - Możesz zamieszkać u mnie...
- Nie dzięki... - odpowiedziałam - poradzę sobie... A teraz chodźmy na ten spacer...
Spięłam moje kasztanowe włosy w kucyk i wyszłyśmy z domu.
Najpierw szłyśmy w milczeniu.
- A tak w ogóle... to gdzie my idziemy? - zapytała Zoey po czym przeczesała ręką swoje ciemne włosy
- Przed siebie... - uśmiechnęłam się do niej
Zatrzymałyśmy się w parku i usiadłyśmy na naszej ulubionej ławce, pod "naszym" drzewem.
Zoey wyjęła z plecaka swoją lustrzankę i zaczęła nam robić zdjęcia.
Po chwili Tess się na nią zdenerwowała i wyrwała aparat z jej rąk.
- Ej! - krzyknęła oburzona Zoey
W odpowiedzi Tesia tylko wystawiła jej język i włożyła aparat do plecaka Zoey.
Mimo wszystko, kocham te dwie wariatki.
Poszłam wyrzucić papierek po gumie do żucia.
Kiedy wracałam, dostałam sms'a.
Zapatrzyłam się na mojego iPhona...
- Ariana Uważaj! - usłyszałam krzyk Zoey
1. I co ja mam z sobą zrobić?
Obudziłam się wcześnie rano i przetarłam zmęczone oczy.
Popatrzyłam na zegar, który wisiał na ścianie naprzeciwko, łóżka.
Była godzina 6.15, oczywiście rano.
Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ubrania.
Ściągnęłam różową piżamkę w króliczki i zastąpiłam ją dżinsowymi szortami i niebieską koszulką.
Zeszłam na dół, do kuchni.
Moja mama jeszcze spała.
Zrobiłam sobie kanapki z serem żółtym i kawę.
Następnie wyjęłam z kieszeni spodni, telefon i wykręciłam numer do Zoey.
Odebrała po trzech sygnałach.
- Halo? - odezwała się swoim zaspanym, zachrypniętym głosem
- Zoey? Co robisz?
- Jeszcze przed chwilą spałam... a teraz, aktualnie z tobą gadam... Co chcesz?
- Co dziś robimy?
- Nie wiem... a może pójdziemy na spacer? - zapytała już bardziej ożywiona
- To zadzwoń do Tessy, i bądźcie u mnie za godzinę, okey?
- Okey, pa.
Zoey rozłączyła się.
Było już w pół do 7, więc postanowiłam obudzić mamę, żeby nie spóźniła się do pracy.
Wspięłam się z powrotem po schodach i bez zastanowienia weszłam do pokoju mojej mamy.
Co mnie bardzo zdziwiło, jej tam nie było.
Za to na jej łóżku, leżał liścik, zaadresowany do mnie.
Otworzyłam go...
" Córeczko!
Przepraszam, że mówię Ci to w ten sposób, ale nie wiedziałam jak mam Ci to przekazać.
Nie mogę tak dłużej żyć... jestem samotna i nie mogę tego znieść.
O godzinie 4 nad ranem, wyleciałam z Londynu...
Przepraszam, że Cię nie powiadomiłam, ale wiedziałam, że nie będziesz chciała ze mną jechać...
Jesteś już prawie dorosła... masz w końcu 16 lat...
Pamiętaj, że bardzo Cię kocham i będę za tobą tęsknić.
Jestem pewna, że dasz radę....
Mama"
Z moich oczu leciały pojedyncze łzy....
Super... kiedy byłam bardzo malutka... odszedł tata... teraz opuściła mnie mama...
I co ja mam z sobą zrobić?
Nagle do pokoju weszły Zoey i Tessa...
Popatrzyłam na zegar, który wisiał na ścianie naprzeciwko, łóżka.
Była godzina 6.15, oczywiście rano.
Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ubrania.
Ściągnęłam różową piżamkę w króliczki i zastąpiłam ją dżinsowymi szortami i niebieską koszulką.
Zeszłam na dół, do kuchni.
Moja mama jeszcze spała.
Zrobiłam sobie kanapki z serem żółtym i kawę.
Następnie wyjęłam z kieszeni spodni, telefon i wykręciłam numer do Zoey.
Odebrała po trzech sygnałach.
- Halo? - odezwała się swoim zaspanym, zachrypniętym głosem
- Zoey? Co robisz?
- Jeszcze przed chwilą spałam... a teraz, aktualnie z tobą gadam... Co chcesz?
- Co dziś robimy?
- Nie wiem... a może pójdziemy na spacer? - zapytała już bardziej ożywiona
- To zadzwoń do Tessy, i bądźcie u mnie za godzinę, okey?
- Okey, pa.
Zoey rozłączyła się.
Było już w pół do 7, więc postanowiłam obudzić mamę, żeby nie spóźniła się do pracy.
Wspięłam się z powrotem po schodach i bez zastanowienia weszłam do pokoju mojej mamy.
Co mnie bardzo zdziwiło, jej tam nie było.
Za to na jej łóżku, leżał liścik, zaadresowany do mnie.
Otworzyłam go...
" Córeczko!
Przepraszam, że mówię Ci to w ten sposób, ale nie wiedziałam jak mam Ci to przekazać.
Nie mogę tak dłużej żyć... jestem samotna i nie mogę tego znieść.
O godzinie 4 nad ranem, wyleciałam z Londynu...
Przepraszam, że Cię nie powiadomiłam, ale wiedziałam, że nie będziesz chciała ze mną jechać...
Jesteś już prawie dorosła... masz w końcu 16 lat...
Pamiętaj, że bardzo Cię kocham i będę za tobą tęsknić.
Jestem pewna, że dasz radę....
Mama"
Z moich oczu leciały pojedyncze łzy....
Super... kiedy byłam bardzo malutka... odszedł tata... teraz opuściła mnie mama...
I co ja mam z sobą zrobić?
Nagle do pokoju weszły Zoey i Tessa...
Powitanie!
Witajcie!
Na imię mi Ala i mam 13 lat...
Oprócz tego bloga, piszę jeszcze jednego, też o 1D.
Ten blog, będzie o każdym chłopaku z 1D, ale głównym bohaterem będzie Harry.
Główna bohaterka - Ariana, będzie moim odzwierciedleniem.
W blogu pojawią się też moje dwie najlepsze przyjaciółki.
Mam nadzieje, że zyskam obserwatorów :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)