sobota, 6 października 2012

EPILOG

   Siedziałam wpatrzona w telewizor i nie mogłam uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszałam.
Otarłam z policzka łzę.
"To nie możliwe." - pomyślałam
Nagle, poczułam podmuch wiatru i usłyszałam słodki szept Harrego "Kocham Cię"
Roztrzęsiona wstałam z fotela i chwiejnym krokiem poszłam w stronę schodów.
Wspięłam się po schodach, podtrzymując się o strop, żeby nie upaść.
Udałam się do pokoju Harrego.
Usiadłam na jego łóżku i wtuliłam się w jego miękką poduszkę.
Wszystko wróciło... jego śmiech... wzrok... sposób w jaki na mnie patrzył... dzień w którym się poznaliśmy... wszystko...
Chciałam zobaczyć go chociaż jeszcze jeden, ostatni raz...
Ciągle liczyłam na to, że zaraz przejdzie przez próg, pogładzi mnie ręką po policzku, i powie, że to był tylko żart... Jednak tak się nie stało...
Podeszłam do jego szafy, i założyłam jedną z niewielu bluz, które wisiały na wieszaku.
Stanęłam na parapecie i ostatni raz zaciągnęłam się słodkim zapachem jego perfum.
"Też Cię kocham." - powiedziałam, po czym otarłam ostatnią łzę z mojego bladego policzka.
Wzięłam ostatni oddech, i zrobiłam duży krok do przodu.
W chwili śmierci, nie czułam bólu... Byłam szczęśliwa...
Byłam szczęśliwa, ponieważ wiedziałam... że w końcu dotarłam do celu...
A teraz? Teraz jestem z Harrym szczęśliwa...
I nic nie jest w stanie nas rozdzielić...
___________________________
No i nadszedł koniec... bardzo dziękuję osobą które regularnie czytały tego bloga, i komentowały...
Mam nadzieje, że następny blog również się wam spodoba...
Miśki, kocham was ;***

24. W końcu mam ich nie zobaczyć...

 Święta przebiegły świetnie...
Chyba były to najlepsze święta w moim życiu... było tak rodzinnie.
W domu, święta zawsze spędzałam sama... mama zawsze pracowała.
Po kolacji Wigilijnej, przyszedł czas na prezenty...
Wszyscy się cieszyli...
- Ariana... Muszę Ci coś powiedzieć... - powiedział Harry gdy byliśmy już sami - Bo y... my musimy jechać w trasę...

*** ***  *** ***

2 STYCZNIA
Wyjechali bardzo wcześnie rano, bo około godziny szóstej...
Nie odbyło się bez łez...
W końcu mam ich nie zobaczyć przez miesiąc...
Z każdym z osobna się pożegnałam.
Najgorzej było z Harrym... czułam się dziwnie... jakbym miała go już nie zobaczyć...

Wieczorem usiadłam przed telewizorem.
Akurat leciały Wiadomości. Usiadłam w fotelu i otuliłam się kocem...

"Mamy ważny komunikat. Dziś, około godziny 11, rozbił się samolot. W środku, znajdował się zespół One Direction, lecący w trasę. Młody gwiazdor, Harry Styles, zginął na miejscu, reszta... ma nikłe szanse na przeżycie..."

Szybko wyłączyłam telewizor i nie mogłam nic powiedzieć...
___________________________
Jest to PRZED OSTATNI rozdział, i daję się wam wykazać z komentarzami ;***

poniedziałek, 1 października 2012

23. To na co czekamy?

   Jest 19 grudnia.
Do świąt, zostało 5 dni.
Dziś, wybrałam się razem z Tess i Zoey, na zakupy świąteczne.
Długo wędrowałyśmy po mieście... zwiedziłyśmy strasznie dużo sklepów.
Po dwóch godzinach chodzenia... wreszcie znalazłam.
Zakupiłam naszemu kochanemu blondaskowi, fullcapa z koniczynką, i bransoletkę z muliny, w kolorach flagi Irlandii.
Mam nadzieję, że mu się spodoba...
Po zakupach, wybraliśmy się do Starbucks'a na kawę.
Koło godziny 20, wróciłam do domu.
Od razu, przywitał ją mnie Harrym, wielkim uściskiem.
Następnie poszłam na górę, do mojego pokoju żeby schować prezent dla Niallerka, i znów wróciłam na dół.
Usiadłam na kolanach u Harrego.
- To co robimy? - uśmiechnęłam się do chłopaków
- Moglibyśmy... - zaczął Louis - Ubrać choinkę!
- A mamy w ogóle jakąś choinkę? - zapytał Zayn
- Tak... jakaś jest w piwnicy... - odpowiedział mu Liam
- No to na co czekamy? - uśmiechnęłam się do nich
Natychmiast wszyscy wstali.
Harry, Zayn, Louis i Niall, Poszli po choinkę, a ja i Liam szukaliśmy ozdób.
___________________________________________
Nie wiem po co dodałam, bo nie zasłużyliście -,-
Następny rozdział będzie dopiero jak będzie 5+ komentarzy

niedziela, 30 września 2012

22. Losowanie!

   Odkąd jesteśmy z Harrym "parą", minęło już trochę czasu.
Dzisiaj, jest Pierwszy Grudnia.
Dokładnie 24 dni do urodzin Louisa... no i oczywiście do gwiazdki...
Według mnie, jest to najpiękniejszy czas w całym roku...
Wszędzie panuje taka rodzinna atmosfera... jest tak pięknie i spokojnie...
Wracając do tematu, koło godziny 12 w południe, WSZYSCY zebraliśmy się w salonie.
Zebraliśmy się tam, ponieważ jeszcze wczoraj, przy kolacji, padło hasło LOSOWANIE ŚWIĄTECZNE.
Polega to na tym, że każdy losuje, jedną karteczkę z imieniem, i tej osobie kupuje prezent świąteczny.
Nasze losowanie, trwało dość długo, ponieważ, Louis ciągle wylosowywał siebie, i musieliśmy losować od nowa...
Ostatecznie, dostał mi się nasz, farbowany blondasek.
Cieszę się, że to właśnie on, ponieważ ostatnio, dużo czasu z nim spędziłam, i wiem co może mu się spodobać.
Ustaliliśmy ceny i zasady,naszej "Gry", po czym po prostu się rozeszliśmy.
____________________________
Wiem, że krótki, ale nie mam już siły do tego opowiadania...
Teraz oficjalnie (bo już nie zmienię zdania.) na tym blogu rozdziałów będzie już NIE WIĘCEJ niż 5!
Ale nie bójcie się, mam już pomysł na nowego bloga, lecz zacznę go pisać kiedy skończę tego...
Kocham was i bardzo dziękuję za tak dużą oglądalność....

piątek, 28 września 2012

21. Młody się w końcu odważył...

   Sprawdziłam, co nowego u moich przyjaciół, lecz niestety, nic się nie działo.... wszystko mnie nudzi...
Nie mam co robić.
Zaczęłam myśleć o Harrym... nie wiem czemu... ale chyba zaczynam coś czuć, do tego lokowanego psychopaty.
Boje się... że on nie odwzajemni mojego uczucia...
Nie chciało mi się czekać na nich na dole, więc zostawiłam im obiad na blacie, w kuchni i poszłam do mnie do pokoju, na górę.
Położyłam głowę na moją kremową poduszkę, i przytuliłam do siebie Draco.
Nie wiem, jak długo spałam...
Obudził mnie pociągający zapach męskich perfum.
Otworzyłam oczy, i zobaczyłam koło mnie Harrego.
Chłopak słodko się do mnie uśmiechał.
- Jak długo tu jesteś? - zapytałam swoim zaspanym głosem i przetarłam oczy
- Niedługo... Ariana... Muszę Ci coś powiedzieć... bo ja Cię lubię... ale nie tak lubię, tylko tak lubię lubię... i ja... nie wiem czy Ty...
Nie zdążył dokończyć, gdyż zamknęłam mu buzię pocałunkiem.
- Taka odpowiedź Ci wystarczy? - zaśmiałam się, gdy już się od niego odchyliłam
Loczek uśmiechnął się słodko ukazując swoje dołeczki.
Chłopak ujął moją dłoń, i pociągnął mnie za rękę.
Poszliśmy na dół.
- O, czyli młody się w końcu odważył! - krzykną Louis, gdy tylko nas zobaczył
W odpowiedzi, Harry tylko spiorunował go wzrokiem...
_____________________________
Mimo, że było tylko 5 komentarzy, to dodaję, bo mi się strasznie nudzii...
Jak będzie 5+ komentarzy, to dodaję nowy rozdział... piszcie czy wam się podoba...
Myślę nad zakończeniem tego bloga...


wtorek, 25 września 2012

20. Chyba będę musiała...

 - Chłopcy będą późno, a ja nie chciałam zostać sama... - powiedziałam
- Spoko, przecież tu jesteśmy. - uśmiechnęła się Tess
tęskniłam za nimi... w końcu dawno się nie widziałyśmy...
Zaprowadziłam je do mojego pokoju, i usiadłyśmy na podłodze.
Przedstawiłam dziewczynom, Draco, który od razu je polubił.
Niestety... koło godziny 15, po Dziewczyny zadzwonili rodzice, że mają wracać...
I znowu, musiałam zostać sama... znacz, nie sama, bo z Draco.
Usiadłam na kanapie w salonie, i włączyłam sobie telewizje.
Strasznie mi się nudziło, więc postanowiłam, że zrobię obiad dla chłopców... nie wiem gdzie pojechali, ale jak znam życie, to jak wrócą, będą bardzo głodni... a w szczególności Niall... ale on jest zawsze głodny....
Po dwóch godzinach, gołąbki, (zrobione według przepisu mojej babci, z Polski) były gotowe.
Z powrotem, zaczęłam myśleć, nad tym, co mogę zrobić.
Popatrzyłam na zegar, wiszący na ścianie w salonie.
Była godzina 18... Miałam jeszcze dwie godziny do przyjazdu chłopaków.
Wyciągnęłam, z kieszeni telefon, i napisałam sms'a do Harrego.
"Jest możliwość, że będziecie wcześniej? "
" Nie bardzo... wytrzymasz jakoś? " - dostałam odpowiedź.
" Chyba będę musiała..."
Wzięłam mojego laptopa na kolana, i zalogowałam się na twittera...
___________________________________
Wiem, że krótki, ale nie mam weny...
Mam nadzieje, że wiecie co robić.


poniedziałek, 24 września 2012

19. Wrócimy koło 20.

  Dzisiejszy dzień spędziłam tylko z Haroldem.
Wstałam rano i ubrałam na siebie ciepłe rurki i zieloną bluzę z kapturem.
Następnie, razem z Harrym, poszliśmy do sklepu, po jedzenie.
Kupiliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i wróciliśmy do domu.
Harry poszedł na górę, a ja wpakowałam wszystkie rzeczy do lodówki.
Wzięłam Draco na ręce i powędrowałam na górę, do mojego pokoju.
Nie siedziałam, tam zbyt długo, bo po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
Przed drzwiami stał Harold.
- Ariana, my musimy iść... wrócimy koło 20, okey?
- Okey... - powiedziałam i poszłam na dół
Pożegnałam chłopaków, i usiadłam na kanapie w salonie.
Czekał mnie dziś cały dzień w samotności...
Nie chciałam go tak spędzić...
Wyjęłam z kieszeni spodni, telefon i napisałam do dziewczyn, czy mogłyby do mnie przyjść.
Około 20 minut później, były już na miejscu.
________________________________________________
Jest BARDZO krótki, ale to dla tego że wy nie komentujecie :P
Myślę nad założeniem nowego bloga... czytalibyście? Jak tak, to o kim ma być?
Liczę na komentarze -,-