Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdyż zanim się obejrzałam, leżałam pod jakimś chłopakiem.
Chwilę leżeliśmy zszokowani.
- Bardzo przepraszam - powiedział i wstał ze mnie
Wyciągnął w moją stroną dłoń, a ja posłusznie ją chwyciłam.
- Mam na imię Harry. - uśmiechnął się
- Ariana - odwzajemniłam uśmiech
Potem jeszcze chwilę gadaliśmy.
Aż do czasu, kiedy Harremu zadzwonił telefon.
Niestety, musieliśmy się pożegnać.
Kiedy loczek poszedł, podbiegły do mnie Zoey i Tessa.
- Kto to był, i o czym gadaliście? - zapytała Tess
- A więc... to był Harry ma 19 lat... I zaprosił nas dzisiaj do siebie...
- Jak to nas!? - zapytała Zoey
- No nas... - uśmiechnęłam się - i pójdziemy...
Chwilę musiałam je przekonywać, ale nie trwało to długo.
Szybko pobiegłyśmy do swoich domów, żeby się przebrać, a o 19 umówiłyśmy się pod domem Tesi.
Ubrałam na siebie zielone rurki, żółtą bokserkę, a włosy spięłam w niedbałego koka.
Jak było umówione, o 19 byłyśmy u Teski.
Tess ubrała czerwoną mini, jej ulubioną białą koszulkę z koniczynką, a swoje lśniące włosy zostawiła rozpuszczone.
Natomiast Zoey, miała na sobie czarne leginsy, i fioletową tunikę. Włosy jak zwykle spięte w idealnego koka.
Wyruszyliśmy z pod domu Tessy.
Około godziny 19.30 stałyśmy na ulicy Simons Street 21.
Jego "domem" okazała się, być ogromnej wielkości willa.
Zadzwoniłyśmy na dzwonku.
Czekałyśmy około 5 minut.
W końcu, drzwi otworzył nam przystojny mulat...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz