- Co się stało? Czemu płaczesz? - Spytała Tess
W odpowiedzi podałam jej list od mojej mamy.
- Nie wierzę... - powiedziała krótko Zoey
- Ja też. - otarłam łzę z policzka
- I co masz zamiar zrobić? - zapytała Tessa - Możesz zamieszkać u mnie...
- Nie dzięki... - odpowiedziałam - poradzę sobie... A teraz chodźmy na ten spacer...
Spięłam moje kasztanowe włosy w kucyk i wyszłyśmy z domu.
Najpierw szłyśmy w milczeniu.
- A tak w ogóle... to gdzie my idziemy? - zapytała Zoey po czym przeczesała ręką swoje ciemne włosy
- Przed siebie... - uśmiechnęłam się do niej
Zatrzymałyśmy się w parku i usiadłyśmy na naszej ulubionej ławce, pod "naszym" drzewem.
Zoey wyjęła z plecaka swoją lustrzankę i zaczęła nam robić zdjęcia.
Po chwili Tess się na nią zdenerwowała i wyrwała aparat z jej rąk.
- Ej! - krzyknęła oburzona Zoey
W odpowiedzi Tesia tylko wystawiła jej język i włożyła aparat do plecaka Zoey.
Mimo wszystko, kocham te dwie wariatki.
Poszłam wyrzucić papierek po gumie do żucia.
Kiedy wracałam, dostałam sms'a.
Zapatrzyłam się na mojego iPhona...
- Ariana Uważaj! - usłyszałam krzyk Zoey
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz