poniedziałek, 10 września 2012

8. O co Ci chodziło... ?

 Poszłam do łazienki, żeby się przebrać.
Wróciłam do Harrego przeprana w moją nową "piżamę".
Harold leżał już na materacu koło łóżka.
Wpełzłam pod moją kołdrę.
- To... co robimy? - zapytałam i spojrzałam na loczka
- Hmmm... możemy coś pooglądać...
- Okey - uśmiechnęłam się
Loczek wziął pilota i włączył jakiś film.
Nie oglądałam zbyt długo gdyż po około 20 minutach, zasnęłam...

 Obudziłam się o 8 rano... o dziwo, Harrego przy mnie nie było.
Przeciągnęłam się i wygramoliłam z łóżka.
Niepewnym krokiem zeszłam na dół, do kuchni.
Siedział tam tylko Harry... na szczęście...
- Cześć - uśmiechnęłam się i i usiadłam przy stole, tuż koło niego
- Hej. Jak się spało? - uśmiechnął się
- Dobrze...
- Głodna?
- Trochę...
Harry wstał z krzesła i podszedł do lodówki.
Po chwili miałam gotowe tosty.
Zjadłam je ze smakiem.
Po zjedzonym śniadaniu, poszliśmy na górę.
- Co dziś robimy? - zapytałam
- Hmmm... wiesz... w sumie to ja się nad czymś zastanawiam... O co Ci chodziło, że nikt na Ciebie nie czeka?

____________________________
Bardzo proszę o komentowanie!
Następny rozdział dodam dopiero wtedy, jak pod tym postem będą MINIMALNIE 3 komentarze...
To nie jest nic trudnego, żeby dodać komentarz NIE trzeba pisać kodu!

3 komentarze: